Tekst od serca.

22:11:00


Myślisz sobie, że po nowym roku twoje życie będzie zupełnie inne, całkiem nowe, świeże, odmienione. Co się okazuję? Albo jest identyczne jak przed kilkoma dniami, albo odrobine zmienione. Jednak zmiana jest zupełnie inna od tej, której się spodziewałaś. Jest gorzej, gorzej niż wczoraj i gorzej niż w ostatnich dniach grudnia. Gdzie ten nowy, lepszy rok; ja się pytam?!

Potrafisz cały dzień przeleżeć w łóżku z laptopem, oglądając jakiś durny serial i przeżywając go bardziej niż swoje życie. Jeśli wychodzisz z łóżka to tylko po to aby pójść do łazienki lub do kuchni po jakąś słodką przekąskę, mandarynkę lub kolejny kubek gorącej czekolady. Serial się zacina i zostajesz sama w ciemnym pokoju z własnymi myślami. Po kilkugodzinnym seansie masz już papkę w głowie zamiast mózgu, nie potrafisz racjonalnie myśleć. Jesz, myślisz, lecą ci łzy. I tak w kółko. W między czasie włączyłaś piosenkę, której nie znałaś, okazała się być bardzo przytłaczająca. Leżysz, patrzysz w sufit, albo w ścianę. Zdajesz sobie sprawę, że co chwilę coś jesz. Nie dziś, ogólnie. Nie jesteś głodna, ale jesz. Czasem z nudów, często z tego powodu, że.. I tu zastanawiasz się dlaczego właściwie tyle jesz? Bo jest. Dziś są ciastka, więc je zjem, zanim zje je ktoś inny. Dziś jest bułka więc ją zjem, zanim wyschnie. Dziś zjem wszystko. I tak codziennie. Wpisujesz w google -uzależnienie od jedzenia, wchodzisz w którąś ze stron i wyskakuje ci test, rozwiązujesz, no bo przecież uwielbiasz te psychotesty, teściki i quizy. Piętnaście pytań. Jedenaście na tak i nie, że cztery na nie. Czterech nie jesteś pewna. Wychodzi na to, że masz problem. Te dwadzieścia kilo w trzy lata nie wzięło się z niczego. Jesz na okrągło. Pączek, drożdżówka, frytki, ziemniaki, mięso, makaron, ryż, baton, czekolada, ser, parówka. WSZYSTKO. Masz w sobie wszystko. Zawsze chciałam mieć w sobie wszystko, ale NIE w takim znaczeniu. Chciałam mieć dobre serce i mnóstwo pozytywnych emocji a jakie wszystko mam? Wszystko co w lodówce czy w szafce. Jestem uzależniona od jedzenia. I nie potrafię sobie z tym poradzić.
Mam problem sobie już poradzić z czymkolwiek. Chciałam pomagać ludziom, podnosić ich na duchu, wyciągać z dołków a sama sobie nie potrafię pomóc.

Od kilku dni nie masz ochoty na nic, mogłabyś zapaść się pod ziemie albo chociaż pod kołdrę i to tam spędzić resztę swojego życia. Odmawiasz wizytę u kosmetyczki, nie prostujesz już włosów jak robiłaś to codziennie tylko upinasz w kok, nie dobierasz ubrań tylko zakładasz to, co leży akurat na fotelu i przypomina dres. Nie chcę ci się nawet pomalować.
Boli cię brzuch z przejedzenia ale w głowie cały czas masz te ciastka z czekoladą, które leżą w kuchni.
Długie, kolorowe paznokcie od kilku dni są bezbarwne i krótkie. Poobgryzane.


Życie straciło sens.
Znów wrócił ten okropny czas.
Jesień życia. ...



You Might Also Like

0 komentarze

Dziękuję za każdy komentarz! :)